2015/04/15

dream about holidays

Dni dłużą się niemiernie. Moja rutyna polegająca na nauce do wszelkich egzaminów przyprawia mnie o ból głowy. Czuję, że do moich ukochanych wakacji już blisko. A może daleko? Zaczynam odliczanie. Wydaje się tak niewiele. Tylko dwie kartki. Dwie kartki to nadal ponad 60 dni. Nie doliczając kwietnia.

Zamykam oczy. Wyobrażam sobie moje wymarzone wakacje. Widzę piękne miejsce, morze i plażę.  Widzę, jak jadę samochodem z całą moją rodziną. Kierunkowskaz prowadzi nas do Sopotu. Więc to tam zmierzamy? Jestem zadowolona. Przede mną siedzą rodzice, ja zasiadam z tyłu wraz z pełnią bagaży i torb wypoczynkowych. Jest pięknie.
Otwierając oczy widzę oślepiające promienie zgorzkniałego słońca, żałośnie szukającego małego braku w chmurowej osłonie. Czemu marnuję tak swoje życie? Mogę wyjechać. Zabrać mamę na odpoczynek. Wiem, że bardzo brakuje jej dnia wolnego. Mnie też. Chcę opuścić ludzi z mojego otoczenia. Nie być zobowiązana spoglądać na niewłaściwe twarze. Wyjadę. Jeszcze nie do końca wiem kiedy. Ale wyjadę. Odpocznę. Moja dusza i serce krzyczą. Nikt im nie zabrania. Więc i ja nie będę ich powstrzymywać.  


Spodobał Ci się post? Czekasz na więcej? Bądź na bieżąco i zaobserwuj!   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz